Jestem Vito, do Fundacji trafiłem po tym, jak zostałem potrącony i pozostawiony na pastwę losu. Ostatkiem sił doczołgałem się do drogi, gdzie znaleźli mnie dobrzy ludzie. Ciocie nie wiedziały, czy przeżyje, ale ja się nigdy nie poddaje.
W kociarni od razu się odnalazłem, w końcu byłem bezpieczny! Muszę polizać palce każdej odwiedzającej osobie. Lubię towarzystwo człowieków i innych kotów. Jestem otwarty i towarzyski. Ciocie mówią na mnie "Przylepa".